Kto bogatemu zabroni?

Ostatnio dosyć mocno dostało się wszelkiej maści SUV ’om i Crossover’om. Chociaż nie. Zawsze się im dostaje. W każdym razie, jak zapewne zdążyliście zauważyć, nie pałamy szczególną miłością do SUV ’ów. Czy to tych mniejszych, czy tych większych. Niestety żyjemy w, mówię to z czystym sumieniem, dosyć mocno porąbanych czasach i czy tego chcemy czy nie, SUV ’y z każdej strony przejmują rynek. Tworzy je praktycznie każda marka, nawet taka, która kiedyś pluła na silniki nie-V12.

SUV ferrari
Ferrari Puerto… Peuro… Purose… Purosangue. Tak, Purosangue. Tylko Włosi mogli stwierdzić, że to świetna, chwytliwa nazwa. Prawie tak jak Pagani Hauauuaya… no, wiecie o którą mi chodzi.

Biorąc pod uwagę powyższy fakt, ze szklanką czegoś mocniejszego na odwagę, postanowiłem przyjrzeć się bliżej temu zagadnieniu. Doszedłem do wniosku, że to pytanie nie może pozostać bez odpowiedzi. Zapewne każdy z Was, miłośników takich:

SUV Dacii

Także takich:

SUV X6

no i oczywiście takich:

UP wykrzyknik SUV

SUV ’ów rękę by sobie dał odjąć, że SUV ’y to najlepsze auta na świecie. Dlaczego? Bo są do wszystkiego. Z tym, że ja kojarzę pewną ulotkę, pewnego produktu o treści „do plastiku, metalu, gumy, porcelany, drewna, szkła, tytanu, stali, miedzi, węgla, srebra, złota, diamentów, litu, niklu, uranu, platyny i papieru”. I z autopsji wiem, że to co nadaje się do klejenia wszystkiego, najlepiej klei Wasze palce.

kropelka jak SUV

Czy istnieje na świecie SUV z charakterem?

Na to pytanie można odpowiedzieć w dwojaki sposób. Rzecz jasna, idzie pójść na łatwiznę i przytoczyć pewną opinię krążącą po świecie. Mianowicie, że SUV ‘y absolutnie, kategorycznie, ostatecznie i definitywnie…

Adolf Hittler

HABEN KEINE CHARAKTER!

Bądź też spojrzeć na to, z trochę Innej Perspektywy. Zacząłem zatem szukać odpowiedzi na to pytanie. I doszedłem do kuriozalnych wniosków. Otóż spójrzmy na auta super sportowe:

Hipersamochód Mclaren

McLaren jest autem kompletnie pozbawionym sensu. Nie brzmi zbyt fenomenalnie w porównaniu do Ferrari czy Lamborghini. Nie jest też najpiękniejszym autem na świecie. W dodatku nie ma bagażnika i trudno zaparkować go w mieście. A jednak jest jednym z najcudowniejszych przykładów ludzkiej myśli technicznej, jakie ujrzały światło dzienne. Jest zwieńczeniem geniuszu inżynierii i żywym dowodem na to, że ludzkość poznała zasady aerodynamiki, obróbki włókna węglowego… a przynajmniej, że umiemy wyprodukować ekstremalnie lekkie fotele z włókna węglowego. I przeszklone drzwi. Z pleksi.

przeszklone drzwi Mclaren senna

Stąd moje dalsze przypuszczenia pozwoliły mi dojść do wniosku, że im bardziej, z pozoru bezsensowny jest dany samochód, im więcej ma wad, tym więcej jest w nim charakteru. Dlatego, że producent, zamiast poświęcać czas, środki i surowce, których według pewnych ugrupowań polityczno ideowych mamy coraz mniej, na zaprojektowanie walorów użytecznych, kompletnie je zmarnował, tym samym tworząc coś co zapiera dech w piersiach milionów. Jednocześnie nie do końca nadaje się do użytku na co dzień. Podam Wam przykład. Jak zapewne wiecie są miejsca na świecie, które cierpią na brak przestrzeni życiowej. Takim miejscem jest między innymi Japonia. Tamtejsi mieszkańcy wkładają masę energii w opracowanie technologii, pozwalającej na budowanie wysokich budynków, gdyż nie ma miejsca na wielkopowierzchniowe konstrukcje. Ich zagęszczenie ludności na metr kwadratowy ziemi przekracza średnią ilość mrówek na metr kwadratowy mrowiska, więc wymyślili „drapacze chmur”. Jednakże na drugim końcu barykady istnieje pewien kraj, o którym część z Was być może jakimś cudem jeszcze nie słyszała. Leży na środku pustyni, pośród pól naftowych i nieprzebranych ilości piasku. Wydawać by się mogło, że nie potrzebują oni inwestować setek miliardów dolarów na budowanie super wysokich budynków, które pozwoliłyby ograniczyć pole, na którym dana konstrukcja miała by powstać. Jednak nic bardziej mylnego, gdyż to właśnie w kraju, w którym ostatnim z problemów jest brak przestrzeni życiowej dla jego mieszkańców, powstała słynna Burj Khalifa. Najwyższy budynek świata.

Dubai

Jest to konstrukcja kompletnie nieuzasadniona ekonomicznie. Mieszkańcy tamtego obszaru nigdy nie potrzebowali, z resztą zapewne nigdy nie będą, budowy tak skomplikowanych wież. Bo 5 kilometrów dalej leży pustynia, na której można zbudować coś co będzie pełniło taką samą funkcję. Za jedną setną kosztów. A jednak zdecydowano się ją zbudować. Dlaczego? Otóż… to bardzo dobre pytanie. Idąc tym tokiem rozumowania, dostrzegłem, że prawdziwie charakternych SUV ’ów powinienem szukać, kierując się podobnymi kategoriami co Szejkowie, stojący za Burj Khalifą. Khalif’em. Nieważne.

W tym szaleństwie, jest metoda!

Otóż SUV ’y i Crossover’y z założenia powstały po to, żeby być praktycznymi. Ludzie je kupują, bo według nich spełniają wszystkie ich wymogi i oczekiwania w stosunku do nowego auta. Rozwiązują wszystkie ich problemy życiowe. Są duże w środku, więc można w nich wozić dzieci, żony, teściowe i znajomych. Mają ogromne bagażniki, a po złożeniu oparć tylnej kanapy ich przestrzeń ładunkowa zbliżona jest do powierzchni stadionu piłki nożnej. Są wysokie i masywne, a więc sprawiają wrażenie bezpiecznych i solidnych. Dodatkowo łatwo się do nich wsiada i wysiada. Co więcej, jeżeli skierujemy swe kroki w kierunku marek premium i zdecydujemy się na mocniejsze ich odmiany, okaże się, że są całkiem żwawe na prostych. W dodatku ich podwyższony prześwit pozwala na bezrefleksyjne atakowanie krawężników, studzienek, leżących policjantów i ewentualnych potrącanych pieszych bez obaw, o uszkodzenia zderzaków. Gdy zaś zapragniemy wybrać się poza miasto, duża część z nich z łatwością i w całkowitym komforcie zawiezie nas nad jezioro czy na wieś, kojąco kołysząc nas na wszelkich wybojach i innych niedogodnościach dnia codziennego. Istny majstersztyk.

SUV BMW

Tylko, że takie auta są cholernie poprawne. Wyzute całkowicie z emocji. Co innego ich sportowe odpowiedniki pokroju Porsche Cayenne czy BMW X5M. Osiągami dorównują one niejednemu autu sportowemu. Co prawda, poświęcają zdolności terenowe ich cywilnych braci na rzecz przyspieszenia i jako takiej możliwości skręcania. Pomijając już absurdy w stylu opcjonalnie obniżanego zawieszenia. W SUV’ie. Na miłość boską, chciałbym poznać człowieka, który pracuje w salonie Porsche…
– Dzień dobry, Chciałbym kupić 911-tkę.
– Proszę, tutaj jest taki model. Posiada silnik umieszczony z tyłu, obszerny schowek pod pokrywą bagażnika z przodu i dwa skórzane fotele wewnątrz.
– Dwa fotele… A nie macie Państwo 911-tki w wersji czterodrzwiowej? Wie Pan, żona jest w siódmym miesiącu, a na tylną kanapę zmieścić fotelik to będzie jakiś koszmar…
– Ależ mamy! Proszę Pana, proszę za mną. To może być Pana Porsche Cayenne Turbo S. Do setki przyśpiesza niemal tak, jak Pana wymarzona 911-tka. W dodatku wewnątrz zmieści się cała Pana rodzina.
– Tylko wie Pan, to jest strasznie wysokie auto. Ono się będzie strasznie bujać na zakrętach i….
– Mam dla Pana idealne rozwiązanie! Mamy tutaj w ofercie obniżone zawieszenie do Cayenne, dzięki któremu będzie miał Pan obniżony środek ciężkości, pozwalający na dynamiczne pokonywanie zakrętów! Dodatkowo wyposażymy Pana auto w opcjonalne 24 calowe obręcze kół z ultra-lekkich stopów, oraz pomalujemy dookoła czarną farbą żeby…

SUV PORSCHE

Wiecie co? Najgorsze w Niemcach jest to, że nawet gdy stworzą podwyższoną wersję spłaszczonego garbusa, a następnie ją obniżą (Coś jak BMW 4 Gran Coupe – czterodrzwiowa wersja dwudrzwiowej wersji czterodrzwiowego sedana. Ci Niemcy, jakby wszyscy mieli wszystko tak poukładane jak oni…) to jakimś magicznym sposobem całkiem nieźle sobie to radzi. Rzecz jasna nie ma co porównywać Cayenn’ki do 911-tki, ale skręca to niemal dobrze. Wręcz zaskakująco dobrze. Jak na 2 tonową krowę, rzecz jasna. Niestety kompletnie rozjeżdża się z walorami terenowymi, bo jak niby wjechać autem bez opon choćby na łąkę? Awykonalne. A przynajmniej skrajnie nierozsądne. Swoją drogą – widzieliście kiedyś właściciela BMW X6 nad jeziorem, łowiącego ryby? No właśnie.

SUV BMW
Nie dotyczy Słowian, w szczególności Rosjan. Przyp. autora.

Tym sposobem zdecydowałem się opuścić Europę i wybrać za Wielką Wodę. Kupiłem więc bilet i wyruszyłem w długą podróż do kraju, w którym narodziły się SUV’y. Do magicznych Stanów Zjednoczonych. USA to przedziwne miejsce. Pełne sprzeczności i kompletnie odmienne kulturowo od Europy. Moim zdaniem nigdy, przenigdy, żaden Europejczyk nie zdoła do końca pojąć idei przyświecającej Amerykanom. Po co kupować auta, które mają otwarty bagażnik, bez jakiejkolwiek klapy czy zamknięcia? Nie bardzo to praktyczne, bo wystarczy mały deszcz i wszystkie nasze rzeczy są przemoczone. W dodatku można podejść i z łatwością zabrać jego zawartość na pierwszym lepszym czerwonym świetle. Ani na odwrót. Żaden Amerykanin, nigdy nie zrozumie, dlaczego w Europie ludzie kupują auta, w których umieszczone są silniki wielkości sprężarki do silnika. O ile w ogóle wie, czym jest ta cała “Europa”…

Dodge RAM TRX

W każdym razie to właśnie w USA powstał segment SUV, co oznacza dosłownie sportowy pojazd użytkowy z ang. sport utility vehicle. Zatem wydaje się być prawdopodobne, że mogą wiedzieć coś na temat aut nadających się do wszystkiego. I rzeczywiście, istnieje pewna firma, która produkuje takie auta. Nazywa się Jeep. Tak, czyta się dżip. Nie, nie żartuję. Amerykanie nazwali terenowe dżipy „Jeep”. A może to tylko my używamy tej nazwy? W każdym razie, ich flagowym modelem, zaraz po słynnym Willis’ie, jest Grand Cherokee. Wielka terenówka, często siedmiomiejscowa, z porządnymi blokadami mostów. Ogrom miejsca w środku, potężne V8 i prosta droga przed maską. To jest filozofia „American way of life”. Pakujemy całą rodzinę do auta, piętnaście ton bagażu i jedziemy na trip’a. Ma być wygodnie, komfortowo i cicho. Obowiązkowo klima i skórzane fotele. I uchwyty na kubki z Coca-Colą. Dużo uchwytów.

amerykańskie uchwyty na kubki

Grand Cherokee genialnie wpisuje się w definicję SUV ’a. Jest autem terenowym, zatem niestraszne mu są nieutwardzone drogi, bagna, piaski pustyni czy gęste lasy Tajgi pokrywające Kanadę. Jest miękki, komfortowy, a za sprawą wolnossącej V8-ki także cichy. Zatem nie męczy podczas długich podróży po autostradach, z zawrotnymi prędkościami rzędu 60 mil na godzinę. W dodatku rzeczona V-ósemka zapewnia odpowiednie wartości momentu obrotowego bez konieczności kręcenia silnika wysoko. A to Amerykanie uwielbiają najbardziej. Jednak pod skrzydłami FCA (Fiat Chrysler Automotive) inżynierowie odpowiadający za budowę Grand Cherokee poszli o krok dalej. Chociaż lepiej oddałoby naturę rzeczy określenie: totalnie im odbiło. Nie wiem jak Wy, ale ja z chęcią przyjąłbym zaproszenie na imprezę, na której narodził się pomysł Trackhawk’a. Jak to mówią, cieszmy się, że nie szczeka. Trackhawk w sensie. Ale że co? Że jaki jastrząb? Torowy?

włoska impreza

Otóż jakimś cudem projektanci doszli do wniosku, że dobrym pomysłem będzie do wielkiej, dwu i pół tonowej terenówki włożyć odpowiedni silnik. 6.2 V8 HEMI w technologii OHV z lat 60-tych brzmi oldschoolowo i niezbyt nowocześnie prawda? Owszem. Chyba, że dodamy do niego sprężarkę. I powiemy, że jednostka ta pochodzi od Challenger’a Hellcat’a. Wtedy otrzymamy auto, które przyspiesza do setki w 3,7 sekundy, zaś przestaje przy 290 km/h.

SUV Jeep'a

Inżynierowie Jeep’a jak pomyśleli, tak zrobili. Wsadzili pod maskę jednostkę, która wypluwa z siebie 700KM i 868Nm momentu obrotowego. Istne szaleństwo. Rzecz jasna oprawili to odpowiednim zawieszeniem i hamulcami, a następnie zaczęli się nim chwalić jako „najszybszy SUV świata”. Ma to rzecz jasna swoje konsekwencje. Żeby utrzymać w ryzach masę porównywalną z Księżycem, konieczne było zastosowanie odpowiednio sztywnego zawieszenia. Możecie więc zapomnieć o miękkim, amerykańskim bujaniu i pływaniu. Ponadto, nie będziecie w błędzie jeśli pomyślicie, że przecież niemożliwe jest zatrzymanie takiej masy w rozsądny sposób z tak ogromnych prędkości. Nie istnieją przecież tak wielkie hamulce. I macie rację. Prawie, ponieważ do tej pory nie istniały. Trackhawk posiada największe hamulce montowane seryjnie do auta osobowego – 400mm z przodu i 350mm z tyłu.

Jeep Trackhawk - hamulce
Dla oddania skali porównanie zacisku i przedramienia.

Wiemy już, że Jeep potrafi skręcać i o dziwo hamować. Potrafi też zawstydzić każdy wahadłowiec i katapultować się do 100km/h w mniej niż 4 sekundy. A to jest terytorium super samochodów. Jednak jak sprawdza się w byciu SUV ’em? Skoro posiada tak ogromny silnik, to zapewne przy spokojnej jeździe jest on niesłyszalny i pozwala na spokojny cruising w całkowitej ciszy, usypiając tym samym Wasze pociechy na tylnej kanapie w akompaniamencie pomruku V8. Otóż nie tym razem. Sam kompresor w tym aucie ma pojemność większą niż 90% sokowirówek poruszających się po europejskich drogach.

Trackhawk silnik

2.4L czystego skowytu, wycia i hałasu będzie Wam towarzyszyło przy nawet najmniejszym muśnięciu pedału gazu. A wierzcie mi, ciężko będzie się oprzeć notorycznemu kopaniu go za każdym razem, gdy nadarzy się ku temu okazja.

SUV drift

Podsumowując, FCA stworzyło auto kompletnie bez sensu. Na papierze jest kwintesencją SUV ’a. Jest sportowy, rzecz jasna na swój amerykański sposób. Na prostej objedziecie nie jedno Porsche spod świateł. Jest też użyteczny, bowiem wewnątrz możecie przewieźć całą rodzinę i miejsca zostanie na dowolnych rozmiarów szafę. Bądź też kort tenisowy. Jest duży, ma skórzane, wygodne siedzenia i sprawia wrażenie bezpiecznego. Nie nadaje się jednak kompletnie do jazdy choćby w delikatnym terenie, bo jest zestrojony wyjątkowo sztywno. Nie wjedziecie na żaden krawężnik, gdyż konieczny był montaż kół pozbawionych chociażby skrawka gumy, w których zmieścić musiały się potężne hamulce. No i nie ukrywajmy – nie jest też specjalnie zwinnym autem, gdyż fizyki nie da się oszukać, a masa średniej wielkości tankowca do wagi piórkowej na pewno nie należy. Od dźwięku sprężarki można oszaleć i raczej nie nazwałbym go przesadnie miękkim autem, nawet na asfalcie. Jednak wygrywa on w moich oczach jako kwintesencja SUV ’a z charakterem. Bo jest autem kompletnie pozbawionym sensu. Łączącym sprzeczności i wykluczające się nawzajem cechy. W dodatku z dziurawym bakiem, gdyż nawet producent otwarcie i bez ogródek podaje średnie spalanie rzędu 17l/100km. W mieście zaś bezwstydnie przyznaje się do spalania 25,5l/100km. Biorąc pod uwagę precyzyjność pomiarów spalania przez producentów śmiało można powiedzieć, że 93 litrowy bak powinien wystarczyć na przejechanie jakichś… 250km. Lecz jestem święcie przekonany, że nigdy nie zapomnicie tych przejechanych kilometrów. Greta z resztą, również ich Wam nie zapomni.

Ekologia
SUV trackhawk

Gdyby wszystkie crossovery były choć w połowie tak charakterne jak Torowyjastrząb, świat stałby się o wiele piękniejszym miejscem…
Bo życie jest zbyt krótkie, żeby jeździć SUV ’em bez charakteru 😉

Źródła:
wheelsage
Napęd AWD

4.7 6 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Wiktor
Wiktor
14 dni temu

Również i moim zdaniem ten oraz Dodge Durango SRT Hellcat to najlepsze suv’y wszechczasów.

Last edited 14 dni temu by Wiktor