Subaru BRZ 2012 rok silnik 2.0 Bokser

Usłyszałem: “Łap kluczyki i go sprawdź”  – zatem do dzieła.

Możliwość przejażdżki, a co za tym idzie również sprawdzenia tej jakże alternatywnej konstrukcji powstałej we współpracy z Toyotą nadeszła dla mnie dość niespodziewanie:

“Łap kluczyki i go sprawdź”

… usłyszałem od znajomego, kiedy okazało się, że muszę podjechać w kilka miejsc, a moje prywatne auto stało wówczas zaparkowane w sporej odległości od nas. Na wstępie użyłem sformułowania “alternatywna konstrukcja”, ale względem czego?

Otóż względem przednionapędowych, napompowanych elektroniką kompaktów na komputerowych sterydach. BRZ to na ten moment jedyne auto w gamie Subaru bez stałego napędu na obie osie. Został opracowany wspólnie z Toyotą, której GT86 to model bliźniaczy (Subaru notabene jest marką koncernu Fuji Heavy Industries, który jest w 16,5% własnością Toyoty). Wersję produkcyjną tego auta po raz pierwszy zaprezentowano pod koniec 2012 roku. Zadaniem Toyoty było opracowanie koncepcji, stylistyki i projektu technicznego. Subaru dorzuciło dwulitrowy silnik typu bokser (wtrysk D-4S) i opracowało sześciobiegową przekładnię manualną. Jako pierwsza na rynek weszła natomiast GT86 od Toyoty. Różnice między modelami są raczej subtelne, np.: wloty powietrza w przednim zderzaku. Mają identyczne silniki – boksery, o pojemności dwóch litrów i mocy 200 KM (205Nm). Według danych fabrycznych obydwa rozpędzają się do setki w czasie 7,6 sekundy. Podczas projektowania inżynierowie z Subaru odpowiedzialni byli za technikę (napęd, zawieszenie itp.), natomiast koledzy z Toyoty zajęli się stylistyką – stąd niektórzy doszukują się podobieństwa do Toyoty Celica.

Nazwa BRZ jest skrótem od 3 filarów, na których opierano się projektując to auto – Boxer engine (silnik przeciwsobny boxer), rear wheel drive (napęd na tylną oś) oraz Zenith (odzwierciedlenie pasji japońskiej marki do tworzenia sportowych samochodów). Stylistyka auta jest atrakcyjna, a nisko poprowadzona linia dachu, smukła sylwetka i liczne przetłoczenia i niewielki spojler z tyłu dodają temu modelowi dynamiki i charakteru. Jego walory funkcjonalne – a właściwie ich brak – zdradzają, że samochód ten służy nieco wyższym celom niż wyłącznie przemieszczaniu się z punktu A do punktu B. Zajęcie miejsca za pozbawioną przycisków, regulowaną w dwóch płaszczyznach kierownicą nie należy do czynności wygodnych. Siedzi się nisko, tuż nad jezdnią. Kubełkowe fotele znajdujące się jedynie 40 cm nad ziemią, bardzo dobrze sprawdzają się przy ostrzejszej jeździe. Przy tym są miękkie, zintegrowane z zagłówkami. Reguluje się je nie za pomocą elektrycznych przycisków, tylko przy użyciu wajch – minus za skokowe ustawianie i nieco zbyt krótkie siedzisko. Pedały są umiejscowione blisko siebie, a więc po wyłączeniu wszelkich systemów z łatwością można redukować biegi z międzygazem – szczególnie warto na mokrej nawierzchni. W dłonie same wpadają drążek skrzyni biegów oraz dźwignia hamulca ręcznego. Ten pierwszy charakteryzuje się precyzją i bardzo krótkim skokiem. 
Wewnątrz nie ma dużo miejsca, ale tego należy się spodziewać w tego typu konstrukcjach. Dodatkowe 2 miejsca z tyłu mogą służyć do przewozu dzieci, tudzież zakupów, lub w awaryjnych sytuacjach również dorosłych. Niestety jakość materiałów użytych do wykończenia nie jest najlepsza. Jest twardo, ciemno, a archaiczny projekt deski rozdzielczej swoim wyglądem rozczarowuje.

Najważniejszy w tym aucie jest jednak silnik i układ przeniesienia napędu. Dobre wrażenie sprawia już po uruchomieniu, aczkolwiek do dźwięku 4-cylindrowego silnika trzeba się chwilę przyzwyczaić: w środku brzmienie jest dość dziwnie, ale z kolei stojąc w pobliżu wydechu można słuchać go bez końca.

Bulgotanie dwulitrowego boksera jest przyjemne dla ucha. W czasie jazdy jest już tylko lepiej. Mimo braku turbosprężarki samochód szybko wchodzi na wysokie obroty, a całkiem poprawnie zestrojona skrzynia biegów pozwala dość sprawnie rozpędzić auto do setki. Wynik 7,6 sekundy do 100km/h jest uzyskiwany, gdy silnik współpracuje z 6-biegową skrzynią manualną, w przypadku automatycznej przekładni, czas ten wydłuża się do 8,3 sekundy. Wybór wersji z automatem nie będzie dobrą decyzją.

Silnik najlepiej czuje się w górnym zakresie obrotów, ale praktycznie nigdy nie brakuje mu krzepy. Ta dwulitrowa jednostka, generująca 200KM żywiołowo reaguje na każde muśnięcie gazu, sprawnie przesuwając wskazówkę obrotomierza w górne zakresy. Zaskakuje przy tym dość niskim zapotrzebowaniem na paliwo – w trasie przy żwawym tempie spokojnie można uzyskać 8.5-10 l/100 km. Podobny wynik można osiągnąć w mieście przy rekreacyjnej jeździe. 

Jak przystało na samochód, w którym głównie chodzi o frajdę z jazdy, BRZ ma klasyczny napęd na tylne koła (mechanizm różnicowy o zwiększonym tarciu typu Torsen). Inżynierowie Subaru opracowali świetnie wyważony, szybki, bezpośredni i komunikatywny układ kierowniczy, który jednocześnie pracuje dość lekko. Pomiędzy skrajnymi położeniami kół trzeba wykonać 2,5 obrotu kierownicą. Smaczku dodaje sztywno zestrojone zawieszenie, które nie zostało zaprojektowane po to, by zapewniać pasażerom maksymalnie dużo komfortu, tylko jak najskuteczniej trzymać auto na pożądanym torze jazdy.

Dzięki niskiej masie własnej (1240 kg), rozłożonej w stosunku 53/47, zastosowaniu silnika typu bokser, BRZ świetnie się prowadzi i jest bardzo zwinny w zakrętach. Mimo że cechuje się także stabilnością i neutralnością, wymaga od kierowcy nieco zdrowego rozsądku, gdyż mocno czuć wpływ tylnego napędu.  Subaru przy mocniejszym dodaniu gazu lubi zarzucić tyłem, szczególnie na wyjściu z zakrętu, nie wspominając już o jeździe po mokrej nawierzchni. Wynika to również z małego rozstawu osi, wynoszącego 2,57 m. To w praktyce oznacza tyle, że Subaru nie wybacza zbyt pochopnego traktowania pedału gazu. Jeśli przesadzimy, istnieje spore prawdopodobieństwo, że obróci nas wokół własnej osi. Jeśli natomiast kierowcy uda się wyczuć i opanować ten samochód – jazda poślizgami na pewno dostarczy sporo emocji i adrenaliny. 

No dobrze, a jakieś wady? Są, a przynajmniej na takie natrafiłem w moim egzemplarzu. Nieco irytować może obsługa komputera pokładowego, długo rozgrzewający się silnik, przeciętne osiągi, nie najlepsza widoczność, słabo działające po zmroku światła oraz mechanizm odsuwania fotela kierowcy – w przeciwieństwie do siedziska pasażera, po złożeniu oparcia trzeba go ręcznie przesuwać w przód i w tył. Prowadząc to auto miałem często wrażenie jakby auto za moment miało się złamać w pół. Odczuwałem lekki dyskomfort wynikający z odczuwalnego naprężenia całej karoserii przy akompaniamencie dość charakterystycznego bulgotu silnika typu bokser. Do tego raził mnie mimo wszystko brak nowoczesnego systemu multimedialnego i jakość wykończenia wnętrza. Wsiadanie i wysiadanie należy ograniczyć do minimum. Ale może właśnie taki spartańsko-archaiczny charakter przypadnie do gustu innym kierowcom, którym de facto brakuje tej “mechaniczności” we współczesnych autach…

Powered by Autonowa

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments