Prędkość – Nie wiem czy jest przynajmniej jeden facet na ziemi, który nie ma rywalizacji we krwi!

Prędkość – Najpierw była walka o największą maczugę, potem bardziej lśniącą zbroję, przez najszybszego rewolwerowca aż do zdobywania największych fortun. Walka o to, aby pokazać kto jest KRÓLEM widoczna jest na każdym kroku, a szczególnie na naszych drogach.

Jedziesz autostradą, ktoś agresywnie siadł Ci na zderzak. Ustępujesz grzecznie miejsca, ale jak jesteś na bocznym pasie to coś się w tobie budzi! Pomimo tego, że jesteś rozsądnym, poukładanym facetem to kusi Cie aby nacisnąć gaz do oporu i pokazać temu agresorowi, że: wcale nie jest taki szybki. Prędkość podkręca emocje i wywołuje rywalizację.

Producenci samochodów dobrze znają swoich klientów i wiedzą, że przez to „napinanie się” może dojść do tragedii, dlatego pewnego razu dogadali się, że ich samochody będą miały tak zwaną blokadę prędkości przy 250 km/h. Nie ważne czy kupisz mocnego Mercedesa, BMW czy Audi. Kiedy Twój licznik sięgnie liczby 250 to na tym się skończy i nie pokażesz temu „frajerowi” z BMW za Tobą, że Twoje Audi jest lepsze!

Jednak dziś naciski klientów zrobiły swoje i pewne marki w sportowych odmianach swoich modeli robią wyjątki. Dziś jak masz kasę to możesz zażyczyć sobie, aby kaganiec w Twoim samochodzie został przesunięty wyżej i dzięki temu: kiedy ten „frajer” z BMW osiąga już swoje maksimum to Ty swoim AUDI pędzisz dalej pokazując mu kto jest KRÓLEM SZOS.

To jest Audi RS3 Sportback. Za dodatkowe 8 380 zł może pojechać 280 km/h zamiast 250 km/h. Pytanie czy warto?

Z drugiej strony zawsze możesz pójść o krok dalej i kupić SUPER SAMOCHÓD.

Takie Lamborghini czy Ferrari nie mają czegoś takiego jak kaganiec szybkości. Naciskasz gaz do oporu, wgniata Cię w fotel i sprawdzasz czy „kolega” na sąsiednim pasie jest Ci godnym rywalem. Przyśpieszacie tak długo, aż komuś skończy się moc i prędzej czy poźniej ktoś będzie musiał z podkulonym ogonem oglądać tylne światła przeciwnika.

Walka na prędkość między super samochodami trwa już od wielu lat, ale pewnego razu pewna firma wypuściła auto które wyśmiało się z tych wszystkich Ferrari czy Porsche. Pojazd ten na nowo zdefiniował pojęcie: prędkość maksymalna. Osiągnął taką szybkość, że poniżył wszystkie super samochody jakie były wtedy na rynku. Tylko, że od tamtego czasu minęło już trochę i pojawiło się kilka podobnych potworów dlatego nasz KRÓL został nieco przyćmiony.

W tym roku jednak król powrócił i to w wielkim stylu. Nie dość, że granica mocy dla samochodu drogowego została mocno podniesiona to auto to znowu osiągać będzie kosmiczne szybkości. Jakie to auto i ile wyciągnie, pewnie chcesz wiedzieć…. nie tak szybko!

Musimy przerwać wpis, aby dowiedzieć się czy dalsza część informacji jest dla Ciebie. To co przedstawione jest dalej: będzie głupie, nierozsądne dla wielu czytelników. Po przeczytaniu tego może rozwinąć się kolejna niepotrzebna dyskusja o tym jak to niebezpiecznie przez to jest na drogach. Tylko my dzisiaj nie poruszamy tematu bezpieczeństwie, ale mówimy o wielkiej wyobraźni… tak WIELKIEJ, że aż szalonej. Więc zapraszamy na QUIZ 😉

Gdzie byś siebie widział?

Typ pierwszy – Prędkość zabija. Uważasz, że prędkość zabija i każdy kto przekracza ograniczenia szybkości powinien od razu mieć zabrane prawo jazdy.

Typ drugi – Po co aż tyle. Lubisz jeździć, ale prędkość 200 km/h to już głupota, no i po drugie “gdzie tyle pojedziesz?!”

Typ trzeci – Bez ryzyka nie ma zabawy. Jesteś tym typem, który jak ogląda filmiki na YouTube z tymi „wariatami” co grzeją ponad 300 km/h to, aż ślinka Ci cieknie z wrażenia.

To do kogo Tobie najbliżej?

Jeśli należysz do grupy pierwszej to artykuł się dla Ciebie skończył. Nie ma sensu abyś niepotrzebnie wkurzał się na innych, więc mamy dla Ciebie coś lepszego: LINK

Jak utożsamiasz się z drugą grupą to masz wybór: albo oglądasz fajne samochody LINK albo czytasz dalej na własną odpowiedzialność. Tylko nie hejtuj potem w komentarzach. OK? 😉

Was „wariatów” z trzeciej grupy chyba do niczego nie trzeba namawiać. CO NIE? 🙂

Bugatti to jest ta marka, która kolejny raz rozwala system.

W tym roku pokazali model CHIRON. To następca VEYRONA jakby ktoś nie wiedział, czyli ostatniego KRÓLA SZOS. Veyron to potwór, który w słabszej wersji miał 1000 koni. Tak! Jeden i trzy zera koni, a my go nazywamy słabszy. Głupie co nie?! Głupie, ale jego mocniejsza wersja, czyli Bugatti Veyron Super Sport ma 1200 koni i to był dopiero projekt samego diabła. W tym miejscu prędkość nabiera innego znaczenia.

Teraz jednak Bugatti pokazuje, że tamte modele to była tylko rozgrzewka, bo CHIRON ma aż 1500 koni 😉 Ogólnie trudno mi to pojąć, ponieważ prowadziłem już auto co miało 800 koni pod maską (pozdrawiam Filipa). Samochód ten po prostu naginał przestrzeń, a co dopiero auto mocniejsze prawie raz tyle. WOW

To jeszcze jednak nie koniec tej szalonej historii. Bugatti w trakcie premiery ogłosiło, że Chiron będzie miał elektroniczny kaganiec. TAK! Poszli po rozum do głowy i założyli elektroniczne ograniczenie, aby użytkownicy za bardzo nim nie szaleli. Tak więc ze zdrowego rozsądku auto nie pojedzie więcej niż 420 km/h!!! Jak miło, że tak dbają o bezpieczeństwo swoich klientów 😉

Tylko to dalej jeszcze nie koniec tej opowieści. Bugatti ostatnio zapowiedziało, że dla tych co będzie im mało prędkości, a gotówka leci im z kranu zrobią prezent i zdejmą te ograniczenie… chyba po to aby innym pokazać kto jest znowu: KRÓLEM SZOS.

Jaka to będzie szybkość? Kto tam wie… ale patrząc na to, że jego poprzednik słabszy o 300 koni, pojechał 434, 211 km/h to mając na uwadze takie informacje, uważamy że ten nowy… przeniesie się w czasie 😉

Mówiliśmy już, że KOCHAMY to auto 😉

P.S.: historyjka z Audi i BMW jest tylko dla przykładu i bardzo prosimy nie brać do siebie słów “frajer” i nie wyżywać się za to w komentarzach. Dzięki 😉

Ile masz na liczniku nabiera nowego znaczenia!

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
K2v
K2v
27 dni temu

Fajny styl ma autor. Nie żeby bugatti mi się podobało, ale autor już tak… Jezu jestem zbokiem?!? No jestem… bo uwielbiam czytać, a to jest kawał pozytywnego artykułu.