Podobno człowiek z wiekiem nabiera rozumu i doświadczenia. Dlatego właśnie jeśli tylko go stać, to za swój środek transportu wybiera auta duże, wygodne i bezpieczne. Często nawet wmawia sobie, że małe, ciasne i szybkie samochody już dawno go nie kręcą. Potem wsiada do Fiesty ST i całe doświadczenie życiowe diabli biorą…

Ford Fiesta MK7 ST200

Na zewnątrz różnice w porównaniu z „cywilem” nie są drastyczne, ale razem tworzą na tyle wymowny obraz, że każdy kto choć trochę interesuje się motoryzacją wyczuje, że kroi się tu coś grubszego. Delikatnie przeprojektowany zderzak, a w nim czarna atrapa z rzucającym się w oczy znaczkiem ST, której wzór przypomina plaster miodu, profilowane nakładki na progi oraz czerwone zaciski mieniące się spod 17-calowych felg, tylny zderzak z dyfuzorem, podwójny wydech oraz spoiler dachowy przykują uwagę obserwatora.

Całości dopełnia perłowy lakier oraz obniżone o 15 mm zawieszenie. Te kilka dodatków zmienia Sierotkę Marysię w Królewnę Śnieżkę. Fotele na których przychodzi nam podróżować przeszły rewolucję. Nie mają one nic wspólnego z tymi, które montowane są do ‘cywilnej’ Fiesty. Ich wyprofilowane boki wręcz oplatają nasze ciało, nie pozwalając mu obijać się po wnętrzu, podczas pokonywania zakrętów. Samo prowadzenie Fiesty ST wymaga jednak trochę skupienia (szczególnie na niskoprofilowych oponach!). Pod maską tego modelu zagościł znany z innych Fordów czterocylindrowy silnik 1.6 EcoBoost, z mocą podniesioną do 182 KM.

Ford Fiesta ST 1.6 ecoboost

Moc ta osiągana jest przy 5700 obr./min, a moment obrotowy na poziomie 240 Nm, dostępny jest w przedziale od 1500 do 5000 obr./min. Pozwala to małej, bo ważącej 1163 kg Fieście na osiągnięcie pierwszej setki w czasie 6,8 s. Auto ochoczo wyrywa do przodu, silnik wręcz prosi, aby pozwolić mu na pracę w wysokim zakresie obrotów, a każdą zmianę biegu traktuje jako zachętę do dalszej zabawy. Tutaj osiągi i radość z jazdy są na pierwszym miejscu! Ogromną zaletą jednostki napędowej jest to, że w szerokim zakresie obrotów pozwala jednostajnie sprawnie przyspieszać. I to cieszy każdego kierowcę niczym dziecko, które właśnie dostało watę cukrową. Do uszu dobiega wówczas rasowy dźwięk, którego Fieście może z pewnością pozazdrościć chociażby nieco większy brat Focus ST. Choć i w jednym, i w drugim przypadku za doznania dźwiękowe odpowiada symposer, to w mniejszym Fordzie dźwięki wibrują dużo skuteczniej, zwiększając przy tym i tak już wspaniałe doznania z jazdy. Moc na asfalt  przenosi manualna, 6-biegowa skrzynia biegów, której krótki skok lewarka idealnie pasuje do charakteru auta.

Fiesta ST MK7 to samochód, dla którego chce się wieczorem wykraść z domu. I nawet nie dla szaleńczych gonitw po ulicach, ale dla samej przyjemności z jazdy… a piszę to z perspektywy dumnego posiadacza tej właśnie wersji.

EDIT: Czy nowsze wcielenie Fiesty ST pod postacią modelu MK VIII okaże się jeszcze większym funcar’em? Z niecierpliwością czekam na moment konfrontacji.

Powered by Autonowa

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o