Ostatnim razem próbowaliśmy odpowiedzieć sobie na pytanie – po co konstruktorzy montują w aucie napęd na tylną oś? Omówiliśmy szereg zalet płynących z takiego rozwiązania, a jeśli jeszcze nie czytałeś tego artykułu to tutaj jest link do niego – serdecznie zapraszam, bo bez tego możesz czuć się nieco zagubiony. Tymczasem pochylmy się nad rozwiązaniem stosowanym przecież na masową skalę przez znakomitą większość producentów – czyli układem FF-T – z ang. front wheel drive, front engine transversely mounted – napęd na oś przednią, silnik umieszczony z przodu poprzecznie. Jest on obecny praktycznie w każdym segmencie samochodów cywilnych i zdominował nasz rynek. Stosowany jest w autach segmentu A (Toyota Aygo, VW Up-wykrzyknik), segmentu B (VW Polo, Ford Fiesta), C (Mazda 3, Renault Megane), D (VW Passat, Audi A4), E (Lexus ES, Honda Legend), a nawet w konstrukcjach typu coupe z zacięciem sportowym typu Peugot RCZ, Audi TT czy Mitsubishi Eclipse… nie, nie ten o którym myślicie…

mitsubishi eclipse cross
Bo to jest jakiś smutny żart, a nie eclipse… z resztą nawet redaktor Grzegorz coś na ten temat już chyba wspominał…
LCM #03

Chociaż rynek aut typu crossover, sruv czy jak zwał te dziwaczne produkcje pokroju RAV 4 czy Eclipse Cross też w znakomitej większości zdominowany został przez napęd przedni. Jaki jest sens budowania terenówek, które nie mają nawet porządnej architektury aut terenowych…. Na temat tych konstrukcji pozwólcie, że wypowiadał się nie będę – mój lekarz dał mi wyraźne zalecenia, iż nie wolno mi się denerwować…


Kończąc tę nic nie wnoszącą acz konieczną w dzisiejszych czasach dygresję… niemal wszystkie segmenty posiadają w ofercie auta przednionapędowe, a więc na pewno jest kilka mniej lub bardziej istotnych czynników, które sprawiają, iż auta pędzone na przednią oś zyskały taką popularność.


Odpowiedzmy sobie zatem na pytanie – po co w autach stosuje się przedni napęd?

architektura przednionapędowa

Po pierwsze – jest to napęd najtańszy w produkcji – w dzisiejszych czasach konstruktorzy nastawieni są głównie na zysk. Motoryzacja jest biznesem, który musi się opłacać, a brak konieczności stosowania takich podzespołów jak wał napędowy czy tylny mechanizm różnicowy, który może być zintegrowany ze skrzynią w przypadku przedniego napędu sprawiają, że koszta produkcji spadają. Ponadto w przypadku tylnego napędu dobrze jest zastosować odpowiednio rozbudowane tylne zawieszenie, co w przypadku napędu na przednią oś wcale nie jest takie oczywiste. Najlepszym przykładem niech będzie tylna belka skrętna tak chętnie stosowana w wielu przypadkach, która jest znacznie tańsza w produkcji i opracowaniu niż skomplikowane zawieszenie wielowahaczowe.

Honda Civic Type R VIII gen.
Nawet Civic Type R VIII gen. taką ma!

Po drugie – niższa masa to większa oszczędność paliwa – w dobie ekonorm, ograniczeń emisji, ekobzdur i całej paranoi z tym związanej producenci muszą liczyć każdą kropelkę paliwa jaką ma zużywać ich pojazd. Auto z napędem na przód, dzięki braku konieczności montowania dodatkowych podzespołów jest lżejsze i ma mniejsze straty mocy. Silnikowi zwyczajnie łatwiej jest poruszyć dwie, lekkie, półmetrowe półośki z przodu niż długi i ciężki trzymetrowy wał napędowy biegnący pod całym autem zakończony w dodatku ciężkim mechanizmem różnicowym. Auta z napędem na przód zwyczajnie mniej palą, a przy porównywalnych rozmiarach będąc lżejszymi lepiej przyspieszają. A czy przez to nasza planeta będzie szczęśliwsza – sami możecie sobie odpowiedzieć na to pytanie – szczególnie mieszkańców dużych miast takich jak Warszawa czy Kraków proszę o opinię, gdzie ruch w ostatnich tygodniach spadł o 70% a smog jak był tak jest nadal, tylko gęstszy i mniej przejrzysty…

Po trzecie – bezpieczeństwo pasywne – jak zapewne zauważyliście ostatnimi czasy społeczeństwa mają świra na punkcie bezpieczeństwa. Zapewne dlatego większość producentów stosuje napęd przedni do większości modeli – nie każdy kierowca jest Colin’em Mcrae, nie każdy ma licencję rajdową i umiejętności balansu masą pojazdu w odpowiedni sposób w zakręcie. 90% użytkowników dróg to ludzie, którzy potrzebują narzędzia do przemieszczania się z punktu A do B we względnym komforcie. Nie mają również ochoty walczyć na każdym zakręcie o życie w tylnonapędowym potworze. I ten spokój dają właśnie auta przednionapędowe – niedoświadczony kierowca, nie mający bladego pojęcia o jeździe sportowej w sytuacji niebezpiecznej robi zazwyczaj tylko jedno – kopie pedał hamulca do oporu tak jak został nauczony na kursie. Zwyczajnie zacznie hamować. Układ ABS zadziała, koła tylne nie zostaną zblokowane, a więc ciężki silnik znajdujący się z przodu, przy pomocy praw fizyki sprawi, iż auto będzie zbliżało się do ewentualnej przeszkody przodem – a więc miejscem gdzie jest największa strefa zgniotu przygotowana specjalnie na takie okazje przez inżynierów. Ponadto na śliskiej nawierzchni buksowanie kół przednich nie jest aż tak niebezpieczne jak osi tylnej – co najwyżej stracimy odrobinę trakcji, a w przypadku napędu na tylną oś, jeśli nie potrafimy umiejętnie kontrować kierownicą, może się to skończyć efektownym owinięciem wokół drzewa. A czy jest to wina rodzaju napędu, czy braku umiejętności kierowców, którzy jako kursanci zamiast teorii i placyku winni mieć zajęcia z panowania nad pojazdem w sytuacjach krytycznych – ponownie pozostawiam odpowiedź Wam.

Po czwarte – preferencje klientów – dzisiejszy klient traktuje auto jako środek transportu dla siebie, swojej rodziny i swojego dobytku. Chce mieć dużo miejsca w środku, możliwie mały tunel centralny i ogromny bagażnik. Pojazdy z silnikiem umieszczonym z przodu poprzecznie przy tych samych wymiarach mogą wygospodarować więcej miejsca na przestrzeń pasażerską i bagażową z uwagi na „krótszą” maskę. Ponadto brak konieczności stosowania architektury tylnonapędowej (wał, tylny most etc.) sprawia, że podłoga bagażnika może być niżej osadzona co bezpośrednio przekłada się na większą przestrzeń użytkową. W znakomitej większości przypadków samochody jadą na wprost – a więc zalety płynące z posiadania napędu na tylną oś w zasadzie nie dają się wykorzystać przez znakomitą większość czasu spędzonego w podróży. Poza tym nie wiem czy chciałbym widzieć minę Twojej żony lub męża, gdy jadąc z dzieciakami na wakacje zjeżdżasz z autostrady w ten sposób:

Bmw E36 Coupe Musk Customs drift jazda bardziej bokiem
Bądźmy szczerzy – przeciętny kierowca nie może pozwolić sobie na jazdę w zakręcie na granicy przyczepności – bo przepisy, bo inni uczestnicy ruchu drogowego i wreszcie – bo zdrowy rozsądek podpowiada, że nie zawsze jest to najlepszy pomysł – chociażby z uwagi na nierównomierne zużywanie się opon na tylnej osi w stosunku do przedniej 🙂

Ok, „suche dane” mamy za sobą, ale warto sobie uzmysłowić jak to wygląda w praktyce i jak zawsze dobrze jest operować na przykładach. Stereotyp mówi, że auta z dużą mocą i napędem na przednią oś są kompletnie „niesterowalne” – przednie koła dostają zbyt dużo zadań na raz (przyspieszanie + skręcanie) i nie są w stanie wykonywać ich z należytą starannością. Weźmy więc na tapetę auto pędzone na przód, które ma dużo mocy. Bardzo dużo… jeszcze trochę więcej…

Ford Focus RS Mk2

Ford Focus MK2 w wersji RS – 2,5 litrowy, pięciocylindrowy, turbodoładowany silnik wyciska 305KM i 440Nm… i zanim przejdziesz do dalszego czytania obejrzyj proszę materiał, który nagrał Grzegorz o tym modelu, bo dzięki temu zrozumiesz powagę sytuacji:

A jeśli już oglądałeś ten materiał i wiesz jak cudowną i mocarną konstrukcją jest Focus RS to pragnę tylko przypomnieć, że jest to auto przednionapędowe. I za chwilę prawdopodobnie dostanę baty, tak jak nasz Redaktor Grzegorz z resztą, ale muszę to powiedzieć – szczegóły techniczne rozwiązań, zastosowanych w Focusie RS MK2 takie jak zawieszenie Revo Knuckle oraz Helikalny mechanizm różnicowy produkcji Quaife pojawią się w oddzielnym opracowaniu – tutaj niestety nie mamy na to miejsca, bo w końcu to artykuł odpowiadający na pytanie „po co w aucie montowany jest napęd na przednią oś”, a nie książka opisująca szczegóły techniczne rozwiązań Focusa RS.


Kończąc drugą już w tym materiale dygresję – tym razem o wiele przyjemniejszą niż pierwsza o suvach…

no chyba, że wolisz to:

Honda CR-V

od tego:

Honda Civic Type R

…w takim razie przemyśl proszę jeszcze raz, czy trafiłeś na odpowiednią stronę internetową…


Wróćmy do meritum, tym razem na poważnie – Focus RS Mk2. Układ FF-T zastosowany w Focusie nawet w wersji sportowej zachowuje wszystkie zalety, które opisałem akapit temu.

Po pierwsze Focus RS to hothatch z krwi i kości. Czyli moim (chociaż nie tylko) prywatnym zdaniem – najlepszy kompromis jaki można sobie wymarzyć do jazdy na co dzień.  Przepis na RS jako hothatch’a jest banalny i odnosi się do większości hot wersji cywilnych aut:
Najpierw bierzemy zwykły model bazowy jakim jest Focus MK2,

Ford Focus Mk2

następnie wysyłamy go na ostry trening, taki w stylu Sparty,

Leonidas 300

ażeby finalnie otrzymać bezwzględnego, ostrego jak brzytwa wojownika:

Ford Focus RS Mk2 sunset

Ale nie staramy się zabić jego pierwotnego charakteru. Bo choć to przecinak, to jednak tak jak Leonidas nie zatracił miłości do rodziny i jest w stanie przewieźć cztery osoby w daleką podróż. Dzięki napędowi na przód koszt produkcji jest o wiele niższy, niż gdyby zamontować mu napęd np. AWD – a więc i finalny koszt zakupu jest niższy. Ponadto układ poprzecznie montowanego silnika nie zabiera zbyt dużo miejsca, co widać na powyższym zdjęciu – maska zajmuje jedynie około 1/4 długości auta, co oznacza, że 3/4 pojazdu mamy dla siebie. Co więcej wszystkie te elementy, które przy napędzanej tylnej osi są niezbędne (jak tylny most czy wał napędowy) są nam niepotrzebne – osiągamy stosunkowo niewielką masę (1468kg) i jesteśmy w stanie wygospodarować więcej miejsca w środku. Tak samo jak Leonidas był bezwzględny dla Persów, przy czym dbał o dobro swoich ludzi poświęcając życie za Spartę, tak RS Mk2 na światłach jest bezwzględny i miażdży wrogów osiągając pierwszą setkę poniżej 6 sekund (katalogowo 5.9) i nie przestaje przyspieszać aż do ponad 260km/h. Jednak w sytuacji podbramkowej przedni napęd pozwoli uchronić kierowcę, który popełnił błąd, znacznie zmniejszając ryzyko owinięcia się wokół drzewa. Ciężki silnik zamontowany z przodu postara się o to, aby w przeszkodę uderzyć przodem, zaś RS poświęci swoje pięciocylindrowe, cudownie brzmiące serce aby chronić tych, których zdecydował się bronić.


Jednakże z przednim napędem jest pewien problem. Ford udowodnił, że nawet moc przekraczająca 300 KM może być z powodzeniem kierowana tylko na przednią oś, doskonale o tym wie również konkurencja sprzedając auta pokroju Civic’a Type R czy Megane RS. Jednakże przednionapędowe mocne auta zawsze miały i prawdopodobnie będą miały problemy z trakcją. Przednia oś zwyczajnie nie jest w stanie się rozdwoić – albo przyspieszamy, albo skręcamy – nie da się robić dwóch rzeczy na raz dobrze. Remedium na taki stan rzeczy jest napęd, na który decydują się co raz częściej producenci bezkompromisowych aut. Napęd, który przy odpowiednio dużym zapasie mocy jest w stanie zapewnić doznania zbliżone z jazdy autem tylnonapędowym, przy czym zachowuje bardzo neutralną charakterystykę prowadzenia co pozwala na opanowanie auta nawet w trudnych warunkach. I jak zapewne już się domyślasz – jest to stały napęd na wszystkie cztery koła.


Podsumowując, auto z napędem na przód jest idealne do zwykłej codziennej jazdy. Tanie w zakupie, nie zabiera przestrzeni pasażerskiej, jest lżejsze i ma mniejsze opory, a więc mniej pali, a ponadto nie stara się zabić Cię przy każdej nadarzającej się okazji. Zaś w wersji hot jest w stanie objechać nie jedno RWD…

Mazda 3 MPS MazdaSpeed

Niestety ma swoje wady i nie nadaje się do samochodów o prawdziwie sportowych osiągach. Kiedyś panowało przekonanie, że granica mocy dla przedniego napędu, do której jest on praktyczny to 250 KM. Ford granicę tę przesunął, ale wydaje się być wątpliwym, żeby komuś udało się zbudować auto dobrze prowadzące się z mocą przekraczającą grubo 350 KM. Praw fizyki nie oszukasz…


My mamy już pogląd na napęd RWD oraz FWD… a Ty? który napęd Tobie bardziej przypadł do gustu? Przedni – ostry i przewidywalny…

VW Golf V GTi

 a może tylny, narwany i nieobliczalny?

Mercedes Benz C 63 AMG Black Series

Daj znać w komentarzu ! 🙂


I pamiętaj… życie jest zbyt krótkie, żeby jeździć autem bez charakteru !


Źródła:
Dekabatteries
static.pakwheels
imged
ebaumsworld
media.evo.co.uk
wallpaperup
autogaleria
cdn11.bigcommerce
google
fiestaturbo
pinimg
wallpaperup
topgear.nl

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Fabian
Fabian
1 miesiąc temu

Poczucie, że twój samochód próbuje ciebie zabić na pewno nie należy do najprzyjemniejszych, ale na pewno zmusza do ciągłego kształcenia się w sztuce prowadzenia tylnonapędowej bestii tudzież innego kilera. Pozdrawiam.