Paralaksa tła

Targi Tokyo Motor Show: Z innej PERSPEKTYWY | część 2/2

Targi Tokyo
Targi Tokyo Motor Show Z innej PERSPEKTYWY | cześć 1/2
02/11/2017
japońskie samochody
Jaki charakter mają Japońskie samochody? | #LCM19
06/11/2017

#naSZYBKO

Tokyo Motor Show czyli targi motoryzacyjne w Japonii
część 2/2

Łap LINK do części 1/2

 

W pierwszej części tego wpisu, sprawdzałem co ciekawego na Targach Tokyo Motor Show zaprezentowały takie marki jak: Nissan, Mitsubishi oraz Subaru. Dla jednej z tych marek nie byłem łaskawy, ale miałem powody aby potraktować ich szorstko. Jak nie czytałeś tego wpisu, to powyżej masz link.

Dzisiaj przyjrzymy się, jaką wizję zaprezentowały nam takie marki jak: Toyota, Lexus, Mazda i Honda. Komu się znowu dostanie, a komu będę bić brawa.

Sprawdźmy to.

Lexus: dokąd ty zmierzasz!?

 

Lexus zaczynał jako marka, która miała łączyć technologię z klasyczną linią nadwozia. Potem stwierdzili, że to za mało. Uznali, że ich gama modelowa musi się jakoś wyróżniać. Dlatego każdy współczesny Lexus, dziś rzuca się w oczy jak mało które inne auto.

Tylko to nie zawsze jest dobre rozwiązanie.

Weźmy ich limuzynę LS, która konkuruje z Audi A8, BMW 7 czy Mercedesem klasy S. Jednak tam gdzie Niemcy starają się połączyć elegancję z nowoczesnością, Lexus ładuje błyskotki wszędzie, gdzie się tylko da, dlatego ich najnowszy model prezentuje się jak auto dla rapera.


 

W internecie słychać opinie, że Lexus LS bardzo się podoba, ale mnie kompletnie nie przypadł do gustu, bo brakuje w nim już tylko przyczepki z basenem i w środku nagich tancerek. Krzykliwość tego modelu, całkowicie się gryzie z moim pojęciem: eleganckiej limuzyny.

Dla mnie limuzyna musi być jak męski garnitur, z dobrze dobranymi dodatkami.

Mercedes to potrafi, BMW to potrafi i Audi także to potrafi, a Lexus poszedł o kilka kroków za daleko i teraz to jeden wieli dodatek. Jakby tego było mało Lexus stwierdził, że to i tak za mało, więc pokazał koncept LS PLUS. Jak widać, teraz pójdą jeszcze dalej:

Teraz do tej krzykliwości dodali jeszcze lasery.


MAZDA Vision Coupe i Mazda Kai.

 

Mazda już dziś w swoich samochodach stosuje świetny design, a wygląda na to, że będzie jeszcze lepiej. Dwa nowe koncepty pokazują, że kierunek w którym idzie Mazda jest naprawdę dobry.

Vision Coupe to taki typowy koncept, ale za to Mazda Kai to zapowiedź nowej trójki. Jeśli pójdą w tę stronę i tak będzie prezentować się seryjna trójka, to kolejki w salonach będą długie.


Toyota i ich wynalazki.

 

Pierwszy to Toyota Tj Cruiser Concept. Wydłużona terenówka, która ma bardzo surowe kształty i ta SUROWOŚĆ mnie się podoba. Jakby tak go skrócić i pod maskę wsadzić wielkie V8, to jest na co czekać:

co ja gadam, to Toyota, wiec będzie hybryda.

Na drugi ogień idzie Toyota Fine-Comfort Ride Concept, auto które wygląda jak jamnik. Nie wiem co to jest, po co to jest i komu to ma być potrzebne, ale mnie się nie podoba i nie będę dalej drążyć tematu.


 

Trzeci to model Century, czyli Toyota zapragnęła mieć auto najwyższej klasy. Auto które będzie królewny wozić na bal, a ultra bogatych szejków na spotkania biznesowe.

Wszystko fajnie, ale w tym momencie to zapytam, który mamy rok? Mnie się wydaje, że 2017, a nie 1017.

Ja rozumiem co Toyota chciała zrobić w tym modelu, na którym notabene nie widniej logo Toyoty, ale Century. Chcieli pójść w kierunku tego co robi Rolls-Royce, czyli połączyć tradycję z nowoczesnością.



 

Tylko różnica jest taka, że Rolls-Royce Phantom prezentuje się tak, że szczęka opada na samą glebę, jak widzisz to auto na drodze. Ten Century to wygląda tak, jakby ktoś odrestaurował ruską limuzynę i pojechał nią na zlot starych samochodów.

No i jeszcze jedno, czy oni tam w Toyocie widzieli jak wygląda wnętrze Rolls-Royce'a, a jak prezentuje się w ich luksusowej limuzynie.

Zresztą, żeby nie było, że się czepiam to porównaj sobie sam.


Honda ma dobry plan ;)

 

Na koniec zostawiłem sobie mojego faworyta, ale zacznijmy od początku. Na targach we Frankfurcie, Honda zaprezentowała koncept miejskiego samochodu: Urban EV Concept.

Samochód ten w samym wyglądzie ma tyle charakteru, że mógłbym go wstawić do swojego ogrodu jako rzeźbę i podejrzewam, że nigdy by mi się nie znudził.

Zresztą popatrz sam.


 

Teraz Honda poszła o krok dalej i zaprezentowała sportowy koncept, ale w tych samych klimatach co ten miejski zadziorny maluszek.

Jak dla mnie prezentuje się kapitalnie i jedyne co mnie martwi to, że jest to elektryk. Jednak mam wielką nadzieję, że Honda pójdzie inną drogą.

Wyciągną silnik z Hondy Civic TYPE-R, włożą go pod maskę tego cuda, następnie napęd poprowadzą prosto do tylnych kół, doszlifują lekko nadwozie i ogłoszą:

Panie i Panowie, powitajcie nową Hondę S2000.


Podsumowanie część 2/2.

 

Zacznijmy od Mazdy, bo ta marka przynajmniej jeśli chodzi o design, to gra pierwsze skrzypce w całej stawce. Ich nowe koncepcyjne modele, tylko pokazują, że może być jeszcze lepiej. Lexus natomiast, także chciałby być mistrzem designu. Może ich nowe modele są efektowne, ale jak dla mnie powoli ocierają się o kicz.

Mogliby trochę stonować.

Toyota znowu sama nie wie jaki ma stosować design. Raz jest futurystyczna, innym razem idzie w surowość, a na końcu serwuje nam auto, które wygląda jakby opuściło fabrykę w latach sześćdziesiątych. Znowu Honda zaprezentowała niesamowicie minimalistyczny design w aucie, które mogłoby być współczesnym modelem kultowego już S2000.

Liczę na to, że tak będzie.

Tyle z Tokyo i niech MOC będzie z Tobą ;)

Grzegorz Chęciński
Grzegorz Chęciński
Kinoman, miłośnik motoryzacji oraz gadżetów technologicznych.