Paralaksa tła

Nowy Aston Martin Vantage bierze na celownik Porsche 911!

YARIS GRMN
TOYOTA która nie chciała być grzeczna!
24/11/2017
Mercedes, Audi i BMW
Historia rywalizacji pomiędzy: Audi A3 (RS3), BMW 1 (M2) oraz Mercedesem A (A45 AMG). Część 02 LCM#21
04/12/2017

#maTOcoś

Nowy, mały Aston Martin doczekał się swojego następcy, który podobno będzie łowcą!

Sprawdźmy czy ma szansę zapolować na klasyka, czyli Porsche 911.

 

Aston Martin produkuje typowe auta klasy GT. Z zewnątrz są tak piękne, że nie ma nikogo kto nie odwróci za nimi głowy. Wnętrze luksusowe z super wygodnymi fotelami, a pod maską wielki, mocny silnik, który nie dostanie zadyszki w żadnej sytuacji. Do tego napęd na tylne koła, aby wspinając się krętymi drogami, na podziwianie widoków pięknych Alp, pozwala cieszyć się każdą ostrzej przejechaną serpentyną.

Do takich klimatów Aston Martin pasuje najlepiej.

Paralaksa tła
 

Do tego nie zapomnijmy, że Aston Martin mocno związany jest z facetem, który nosi czarny smoking, pije martini wstrząśnięte nie mieszane, a kobiety na jego widok tracą równowagę ;)

Nazywam się BOND, James Bond.

Chodź agent 007, miał już w swoich rękach nie jedną kobie... SORRY... w swoich rękach miał nie jedną kierownicę BMW, czy nawet Forda Mondeo, to nie czarujmy się! To Aston Martin pasuje do Bonda najlepiej. Ten samochód ma swój brytyjski klimat i styl. I to nie ważne czy jest to DB5 czy najnowszy model DB11, zawsze wygląda odpowiednio w każdej sytuacji.

 

Więc Aston Martin to taki arystokrata, który chodź nie jest typowym sportowcem to odnajdzie się na torze Nurburgring, zagra także w filmie z Bondem, ale jeszcze lepiej mu będzie na krętych górskich drogach, zmierzając do luksusowego kurortu w malowniczych górach.

W 2005 roku Aston Martin wypuścił na drogi mniejszy model V8 Vantage i on ma trochę inny charakter niż jego większa, popularna seria DB, która dziś ma juz 11 numer.

Mniejszy Aston czyli Vantage V8, to mały chuligan, któremu bliżej do toru Nurburgring, niż na długie autostrady. Mały Aston chciał się mierzyć z królem sportowych samochodów czyli Porsche 911. Pod maską miał 8 cylindrowy silnik o pojemności 4.3 litra i mocy 385 koni. Jednostka ta opierała się na konstrukcji Jaguara.


Aston-Martin-VANTAGE-V8-przod-Zinnej
Aston-Martin-VANTAGE-V8-Zinnej
 

Z czasem mały Aston dostawał więcej mocy i tak na przykład powstała wersja N400, która miała ponad 400 koni. Jednak prawdziwą gwiazdą, był model zaprezentowany w 2004 roku, gdzie już i tak wielka 8 cylindrowa jednostka została wyciągnięta, a zamiast niej włożyli ogromne 12 cylindrów.

Moc to ponad 500 koni.

Dokładni to było 5.9 litra, 517 koni, 570 nm oraz bardziej agresywne nadwozie... zresztą zobacz sam.


Aston-Martin-VANTAGE-V12-przod-Zinnej
Aston-Martin-VANTAGE-V12-tyl-Zinnej
 

Mały Aston to była niezła odmiana dla klientów, zamiast kultowego Porsche 911 był Vantage. Chodź Aston nie był tak zaawansowany technologicznie jak Porsche, to zawsze nadrabiał swoim charakterem. Jednak z biegiem lat mały Aston nabawił się zmarszczek, a Porsche technologicznie odskoczyło na kilka kroków.

Przypominam, że V8 Vantage pojawił się na rynku w 2005 roku, więc dziś juz 12 lat minęło od jego debiutu. Na szczęście w 2017 roku Aston doczekał się swojego, zupełnie nowego następcę. Nowy model, stworzony został na nowo od podstaw, i jak go określa sam szef projektu Andy Palmer: to jest nasz łowca.

Tak. Mówi, że to łowca, i jak myślisz na kogo będzie polował? ;)

Jego głównym celem będzie oczywiście Porsche 911, ale także Lamborghini Huracan ma zostać zaatakowane. Odważne słowa padły z ust szefa projektu, dlatego też warto się przyjrzeć, jak prezentuje się ten nasz ŁOWCA.

Jedno zerknięcie na profil od razu ujawnia, że V8 Vantage zamienił elegancki smoking, na sportowy garnitur oraz T-shirt. Owszem dalej widać, że to Aston, ale jest taki bardziej młodzieżowy, aż by się chciało powiedzieć:

bojowo nastawiony.


Aston-Martin-VANTAGE-V8-2017-Zinnej
Aston-Martin-VANTAGE-V8-2017-drugi-Zinnej
 

Jeśli chodzi o tył, to tutaj Aston także nie ukrywa, że chce być bardziej sportowy. Wielki dyfuzor oraz dynamicznie poprowadzone tylne lamy podkręcają jego charakter.

Znowu jeśli chodzi o przód, to małe oczy jak u wkurzonego Japończyka, nadają mu klimatu, za to ten grill...

Kto wstawił tam tą paskudną siatkę z przesiewacza do piasku?

Nie chcę być marudny, ale ten element wygląda po prostu słabo. Do tego te porozrzucane kółeczka z radarami czy czujnikami, także prezentują się wyjątkowo słabo. Mam tylko nadzieję, że kiedy dojdzie tablica rejestracyjna, zgubi część tej paskudnej siatki.


Aston-Martin-VANTAGE-V8-2017-tyl-Zinnej
Aston-Martin-VANTAGE-V8-2017-przod-Zinnej
 

Znowu wnętrze to mógłbym określić słowami: JEST WYPASIONE... i na pierwszy rzut oka, panuje tam niezły chaos. Guzików, przełączników więcej niż na statku kosmicznym z Gwiezdnych Wojen, ale tak jak napisałem wyżej...

Jest wypasione czyli zrobi wrażenie.

Więc we wnętrzu sporo się dzieje, ale na szczęście Aston Martin zrobił dobry ruch i pożyczył (oczywiście za grubą kasę) system rozrywki od Mercedesa.

We wcześniejszych Astonach obsługa systemu nawigacji czy radia, to był taki powrót do czasów Flinstonów. Wszystko działało opornie i na pewno nie pasowało do auta za taką kasę, ale na szczęcie tutaj obsługa powinna być jak w Mercedesie, czyli nowocześnie.


Aston-Martin-VANTAGE-V8-2017-wnatrze-Zinnej
 

Dobra, wygląd wyglądem, ale jeśli mały Aston ma być dziki i ma utrzeć nosa Porsche 911, to musi mieć także wielkie i mocne serce.

Tutaj znowu Aston pojechał na zakupy do Niemiec i z zakładów AMG, przywiózł słynne serce 5.2 litra z dwoma turbinami o mocy 510 koni, które znajdziesz choćby w E63 AMG.

A to kawał konkretnego silnika.

Jednak jak twierdzą w Astonie: zmienili charakterystykę tej jednostki, więc będzie trochę inaczej niż w Mercach. Już w C63 i E63 AMG silnik ten zachowuje się jak rozgniewany diabeł, więc z takim silnikiem to Aston może spokojnie stanąć OKO w OKO z Porsche.

Silnik to tylko jedna część układanki, bo do super zabawy na drodze, potrzebne jest jeszcze ostre zawieszenie. Takie, które będzie zachęcać do atakowania zakrętów z coraz większym entuzjazmem, takie które będzie powiększało uśmiech na Twojej twarzy z każdym skręceniem kierownicy...

No i utrze nosa Porsche.

Więc... Aston Martin jakiś czas temu zatrudnił niejakiego typa, co się zwie Matt Becker. Może nic Ci nie mówi to nazwisko, ale ten facet pracował wcześniej w Lotusie i podobno uważany jest w światku motoryzacyjnym, za guru w ustawianiu zawieszeń do samochodów.

Tak więc zakładam, że maniany w nowym V8 Vantige na pewno nie odwalił.

Tak to prezentuje się na papierze nowy, mały Aston Martin. Ma być dziki, ostry i waleczny, ale czy pokona legendę 911? Na razie możemy sobie tylko pogdybać...

Porsche jak wiadomo, to auto legenda.

Przeszedł długą drogę, od trudno prowadzących się modeli, po super hiper wersje RS, a dzisiaj jest to auto do tańca i do różańca. Najnowsze 911 na trasie jest komfortowe i nie złamie Ci kręgosłupa na pierwszej lepszej dziurze, a jak go mocno przyciśniesz to mało kto za nim nadąży. Dzisiejsze Porche jest idealnie wyważone i idealnie sprawdza się w roli auta sportowego, ale jak dla mnie ma pewien problem, którego na pewno nie ma Aston Martin.

Nazywa się Porsche!

Chodzi o to, że Porsche przestaje być wyjątkową marką przez to, że produkuje coraz bardziej popularne auta takie jak: Cayenne czy Macan. Dziś spotkać Porsche na drodze to nie problem, jeździ tego pełno na ulicach, co sprawia, że ta marka traci swój egzotyczny charakter.

Za to Aston Martin to bardzo rzadki okaz na drodze. Jest ich na tyle mało i póki co nie produkują modnych ostatnio Suv'ów, a to sprawia, że jest wyjątkowy. Teraz odpowiedz sobie na pytanie...

Jesteś na jakieś imprezie, gdzie rozmowa w pewnym momencie schodzi na temat samochodów i pada do Ciebie pytanie:

A Ty czym przyjechałeś?

Co wolałbyś powiedzieć: Porsche czy może Aston Martin? Nie wiem jak Ty, ale ja zdecydowanie zostaje przy tym drugim ;)


 
Grzegorz Chęciński
Grzegorz Chęciński
Kinoman, miłośnik motoryzacji oraz gadżetów technologicznych.