Paralaksa tła

Mercedes AMG GT Roadster: auto które może ugryźć.

Hyundai i30
Nowy Hyundai i30: zapatrzony w VW Golfa
01/10/2016
Honda Civic
Nowa Honda Civic. Nie wiedzieli kiedy przestać.
05/10/2016
- WSTĘP -

Mercedes uparcie od kliku lat robi modele, które mają zerwać z dawnym wizerunkiem samochodów z gwiazdą na masce.

 

Dzisiejszy Mercedesy różnią się od tych, które produkowane były jakieś 20 lat temu. Jeśli nie pamiętasz tamtych czasów to Ci podpowiem, że kiedyś w prawie każdym Mercedesie w środku, można było znaleść: KAPELUSZ.

TAK, zgadza się: takie nakrycie głowy. Nie był to element dekoracyjny tego auta, ani także jakiś gratis od firmy, ale część ubioru kierowcy Mercedesa. Mówiąc mniej zagadkowo: Mercedes kiedyś był kojarzony z samochodami dla dziadków: OPA-WAGEN.

Mercedes później zrozumiał, że musi zmienić swój wizerunek, aby zdobyć nowych, młodszych klientów. Takich, którzy nie kupują auta na wieki, ale zmieniają je jak ubrania: na każdy sezon nowy model.

Nie mogli jednak mocno eksperymentować przy swoich popularnych modelach: C czy E-klasa, aby nie stracić swoich wiernych klientów. Dlatego od czasu do czasu serwują nam coś ostrego dla mało seryjnej produkcji, a omawiane auto jest tego idealnym przykładem.

Mercedes AMG GT i GTS Roadster to tak naprawdę otwarte wersje modelu Coupe AMG GT. Jednak nie są to tylko wersje z uciętym dachem, ale Mercedes zastosował kilka zabiegów, aby to auto jeszcze bardziej odstraszało panów z eleganckim nakryciem głowy.

Przykład jak zmieniła się stylizacja Mercedesa na przestrzeni 27 lat.

 
- DESIGN ZEWNĘTRZNY-

Mercedes GT AMG roadster wygląda tak jakby miał Cię pogryźć.

 

Przód tego samochodu wygląda jak wściekły rekin atakujący swoją ofiarę. Ogromny otwarty pysk, światła rozłożone skrajnie na boki sprawiają wrażenie, że to atakujący drapieżnik. Mercedes, aby jeszcze bardziej poprawić agresywność tego modelu, zamiast zostawić przedni grill z zamkniętej wersji Coupe GT, wstawił tam elementy z bardziej wyczynowej, torowej edycji GT-R.

Podobno zrobili to dla lepszego przepływu powietrza, ale ja im nie wierzę. Cały zabieg jest właśnie po to, aby odstraszyć część swoich klientów i przyciągnąć zupełnie nowych. Tych co żyją krótko, ale intensywnie :)

 

Z profilu nowy GT roadster prezentuje się najgrzeczniej. Ma klasyczną, jak na roadstera bryłę nadwozia, a z otwartym dachem tył przypomina trochę Porsche 911 cabrio. Kiedy jednak przyjrzysz się bliżej sylwetce tego Mercedesa to zobaczysz, że wcale nie jest taki grzeczny jak sugerowało pierwsze wrażenie.

W przednich nadkolach mamy ogromne czarne wloty, które skrywają mroczą tajemnicę. No i przypatrzcie się tym felgom: są tak skąpe jak tylko się da i wszystko przez nie widać. Te felgi są jak część damskiej garderoby: stringi. Mają tylko tyle materiału, aby pokazać tyle ile można i aż tyle, aby trzymać wszystko w całości…

 

Patrząc na tył można dojść do wniosku, że projektanci Mercedesa zrobili jeszcze więcej, aby mieć pewność, że żaden dziadek się do niego nie zbliży. Mamy mocno podniesiony tył i bardzo szeroko rozstawione tylne lampy. Na dole szerokie końcówki rur wydechowych i ogromne wloty w zderzaku, które mówią: nie podchodź do mnie, bo pluję ogniem.

 

Powiem tak: Mercedes poszedł po bandzie ze stylizacją tego modelu. Auto samo w sobie ma piękną linię, a w tym modelu mamy tyle wulgarnych dodatków ile tylko się da. Praktycznie każda część tego auta krzyczy do nas swoją agresywnością i wiesz co?!

Mnie się to bardzo podoba.

Lubię auta, które wiedzą jakie chcą być i tego nie ukrywają. Ten Mercedes dokładnie pokazuje, że nie jest autem dla każdego. AMG GT roadster nie udaje, że może zadowolić panów w starszym wieku, jak i młodych biznesmenów. To auto jest tylko dla tych odważnych, a swoim wyglądem mówi:

Jak masz wielkie jaja to śmiało podchodź... w innym wypadku pożrę Cię w całości.

- WNĘTRZE -

Wnętrze, które nie lubi dzielić się miejscem.

 

Zanim powiem cokolwiek więcej, zerknij tylko na zdjęcie poniżej.

 

Środek zaprojektowany jest tak, jakby to samo wnętrze było najważniejsze w tym aucie, a nie kierowca czy pasażer. Muskularna konsola rozpycha się w środku, aby zająć jak najwięcej miejsca, a kierowca i pasażer mają być stłamszeni po bokach. Kokpit mówi: "ja tutaj rządze, a ty usiądź z boku i mi nie przeszkadzaj”.

Jeśli chodzi o design to jest to auto w stylu GT, a nie SPORT: skóra, luksus i przyjemne linie. Mnie natomiast najbardziej podobają się te guziki obok skrzyni biegów. Każdy z nich jest tak mocno zaakcentowany jakby miał robić coś specjalnego: odpalenie rakiet czy ognia z tylnego zderzaka.

Strach coś nacisnąć, ponieważ nie wiadomo jaką krzywdę możemy wyrządzić! Zajebiście.

- SILNIKI -

Jaką tajemnicę skrywa długa maska Mercedesa AMG GT roadster?

 

Pod maska tego potwora możemy mieć dwie wersje tego samego silnika. Sam silnik to podwójnie doładowane 8 cylindrów o pojemności 4 litrów. Wersja GT ma 476 koni, a auto z oznaczeniem S obok GT będzie miało ich aż 557.

Co ciekawe wersje roadster AMG GT są mocniejsze od swoich odpowiedników w wersji z twardym dachem. Jeśli chcesz wiedzieć jak to się przekłada na możliwości, to wersja GT przyśpiesza do 100 w 4 sekundy i jeśli masz dość odwagi to przekroczysz w tym modelu barierę 300 km/h: dokładnie to o 2 kilometry. Jeżeli jeszcze będzie Ci mało to mocniejsza wersja urwie do setki jeszcze 0,3 sekundy i skończy przyśpieszać kiedy prędkość osiągnie 316 km/h. Przyjemnie

Osiągi to jedna sprawa, ale w cabrio liczy się także to, co dobiega do naszych uszu. Dlatego pomimo silnika turbo, Mercedes zadbał aby auto grzmiało jak wkurzony Bóg. Mnie to bardziej przypomina, jakby w silniku latały niepoprzykręcane części... ale w pozytywnym znaczeniu. Zresztą, zobacz sobie poniższy film i sam oceń.

 
- PODSUMOWANIE -

To jaki jest ten Mercedes?
OPA WAGEN czy może FAST & FURIOUS

 

Mercedes jeśli chodzi o zmianę swojego dawnego wizerunku, w tym modelu nie przebierał w środkach. Mercedes AMG GT i GTS ROADSTER jest tak wulgarny i krzykliwy jak tylko się da. Z każdej strony pokazuje swoje agresywne oblicze i nie chce, aby przez sekundę ktoś mógł pomyśleć, że to taki klasyczny Mercedes jak za dawnych lat.

Może nie do końca podoba mi się ta stylizacja Mercedesa, ponieważ jest na pograniczu dobrego smaku, ale doceniam to auto za to, że nie boi się pokazać swojego charakteru. Niczego nie udaje, niczego nie ukrywa, wszystkie karty ma wyłożone na stół i tylko Cię prowokuje mówiąc:

Jeśli masz dość odwagi to chodź mnie sprawdź, a jeśli nie to nawet nie podchodź bo urwę Ci od razu głowę!

Ja bym spróbował, a TY?

 
Prawa autorskie: fotografie w artykule pochodzą z serwisu - netcarshow.com
Grzegorz Chęciński
Grzegorz Chęciński
Kinoman, miłośnik motoryzacji oraz gadżetów technologicznych.