Paralaksa tła

Hyundai i30N czy to model dla którego warto posprzątać garaż?

PIXERS RING
DAWNIEJ vs DZIŚ czyli dlaczego warto odwiedzić PIXERS RING.
12/10/2017
auto na miasto
LCM#17 | Jakie są najlepsze auta do zatłoczonego miasta?
16/10/2017

Hyundai i30 N

Czy dla modelu Hyundai i30N warto zrobić miejsce w garażu?

Czyli: czy to auto #maTOcoś?

 

Koreańscy producenci samochodowi to takie pracowite mróweczki. Zaczynali od aut, które poza tym, że miały 4 koła, kierownice i karoserię, nie wyróżniały się niczym innym. Potem jednak szybko budowali coraz lepsze modle i dziś nie można powiedzieć, że Kia czy Hyundai robią kiepskie samochody. Ja bym nawet powiedział, że robią jedne z lepszych aut w swojej klasie. Tylko „lepsze”, to dla mnie za mało, bo samochód musi mieć coś więcej, musi mieć TO coś.

Nazwa KIA czy Hyundai, jakoś nigdy nie łączyła się ze słowem EKSCYTACJA.

Cofnijmy się na chwilę do lat 80'tych i 90’tych. Wtedy jak chciałeś kupić samochód, którym mogłeś się pochwalić przed sąsiadem, to musiał być od Volkswagena czy Hondy. Auta niemieckie czy japońskie, to był w tamtych czasach "prestiż" na który nie każdy mógł sobie pozwolić, a jeśli jednak nie było Cię stać na takie auta, to inną opcją były modele koreańskie.

 
 

Więc kiedy zdecydowałeś się na taką koreańską myśl technologiczną, to po zakupie nie chwaliłeś się nim przed sąsiadem. Nie parkowałeś tego auta dumnie przed swoim domem i nie ruszałeś nim ze skrzyżowania z piskiem opon.

No i na pewno, w zakręcie nie próbowałeś udawać Krzysztofa Hołowczyca!

Jednak od tamtego czasu wiele się zmieniło i koreańscy producenci samochodów zrobili ogromne kroki w przód. Modele stawały się coraz bardziej ciekawe, lepiej wyposażone, szybsze i zdecydowanie ładniejsze, a dziś ich samochody znajdują się w czołówce w swojej klasie.

Tylko jakoś żaden model, nie wzbudzał we mnie większych emocji.

Owszem jest model Genesis Coupe od Hyundai, który ma napęd na tylne koła, a to zapowiada super zabawę. Był także model Velocer, który miał ciekawy design i Kia zrobiła model Cee'd GT, który z wyglądu jest naprawdę ciekawym autem i pod maską także się zaczyna dziać.

 
To są fajne auta, ale nie takie dla których poszedłbym posprzątać garaż.

Mówiąc inaczej, pomimo iż w ofercie koreańskich producentów, jest kilka ciekawych modeli, to nigdy nie przyszło mi do głowy: „kupiłbym sobie coś od KIA czy Hyundai”. Nie chodzi o to, że tym modelom czegoś brakuje, ale te samochody nie wzbudzały we mnie większych emocji, brakowało im tego czegoś co by sprawiło, że chciałbym taki mieć. Teraz jednak coś się zmieniło i jest taki jeden typ, który może mieć To coś.

No dobra, jest jeszcze drugi taki, ale o nim będzie innym razem ;)

Ten pierwszy nazywa się Hyundai i30, ale z magiczną literką „N” która wiele zmienia. Litera „N” oznacza, że nie jest to zwykły kompakt, ale jest to HOT HATCH, który ma silnik 2.0 i w wersji "N" 250 koni, a w N-performance aż 275.

 
No ale 270 koni, to wcale nie tak dużo w porównaniu z Civic TYPE-R, który ma ich 320.

Zresztą Seat LEON CUPRA R, teraz także może mieć ponad 300 koni. Tylko nie o samą moc tutaj chodzi. W Hot Hatch'ach moc to tylko jeden składnik, bo drugi to: jak auto ustawia się w zakrętach. W takich autach chodzi o to, że jadąc do pracy czy na uczelnię, specjalnie jedziesz dłuższą drogą, tylko po to, aby pojeździć nim trochę po zakrętach.

Wiesz co?! Hyundai i30N taki właśnie jest.

W pierwszych testach dziennikarze nie mogą się go nachwalić. Którą recenzję bym nie zobaczył (na końcu kilka linków), to wszyscy są zaskoczeni tym jak i30 N pomyka po zakrętach, i ile frajdy z jazdy daje kierowcy. Silnik jest spoko, ale to podobno zawieszenie błyszczy, no ale co się dziwić jak ustawiał je Albert Biermann.

Może to nazwisko nie jest Ci znane, ale auta którymi się zajmował pewnie dobrze znasz. Tak więc, ten gość wcześniej pracował w BMW, ale nie w pierwszym lepszym dziale! Tylko zajmował się modelami, które posiadały znaczek M-POWER na tylnej klapie, a jakie by nie były modele M, to jednego nie można im odmówić:

Genialnie się prowadzą.

 

Więc jeśli taki gość, zabrał się za przygotowanie ostrej odmiany kompaktowego N30 to musiało wyjść z tego coś fajnego... NO I WYSZŁO. Samochód ten, nie tylko dobrze wygląda (nie jest tak przesadzony jak Honda Civic TYPE-R), ale przede wszystkim rewelacyjnie się go prowadzi. Wygląda na to, że jest genialne i wygląda na to, że: #maTOcoś.

Nie jeździłem jeszcze tym autem, ale kończę ten wpis i idę na wszelki wypadek posprzątać garaż, jakby ktoś chciał mi go pożyczyć na jazdy testowe ;)

P.S.: #maTOcoś: to seria wpisów, gdzie biorę na tapetę jeden model samochodu i zastaniwam się, czy ten model może mieć to coś. Inaczej mówiąc: czy warto się nim zainteresować, dać mu szansę.

 

P.S. 2: Do filmów angielski się przyda ;)

Grzegorz Chęciński
Grzegorz Chęciński
Kinoman, miłośnik motoryzacji oraz gadżetów technologicznych.