Paralaksa tła

BMW serii 2 Active Tourer – dałem się nabrać!

Audi R8
Nieodpowiedzialne Audi.
24/08/2016
scenic
RENAULT SCENIC: stary czy nowy?
13/09/2016

szybki TEST

To taki wpis w którym opisujemy wrażenia ze sprawdzania, testów różnego rodzaju produktów.

 

Zaskoczyło mnie te BMW, tylko nie tak jak bym sobie tego życzył!

Sytuacja wygląda następująco::
Znajomy lekko potłukł swoje BMW 5 i na czas naprawy otrzymał BMW 2 Active Tourier. Od razu skorzystałem z okazji, aby zrobić jazdę próbną tym modelem.

Zaczynając od bryły nadwozia, muszę powiedzieć, że nie jest to najładniejsze BMW jakie świat widział... powiem więcej, te kształty nie pasują za bardzo do BMW, ale w czasach gdzie Porsche oferuje auta z dieslem, a Lamborghini przygotowuje SUV'a już nic mnie nie zaskoczy.

Wracając jednak do wyglądu naszego BMW to prezentuje się jak KIA CARENS... zresztą sami zobaczcie zdjęcia poniżej, a ja zostawię to bez komentarza...

KIA Carens vs BMW seria 2 Active Tourer.

Czy te auta wyjechały z tej samej fabryki?!
 

Nadwozie mnie nie porwało więc zaglądam do środka i od razu robi się przyjemniej. Może i jest trochę przekombinowane, ale sportowe siedzenia w skórze z czerwonymi obszyciami mówią... sprawdź mnie. Siadam za kółko i dostrzegam Head-Up Display… nice… deska wykończona w lakierze czarnego pianina, obszyta skórą z czerwonymi dodatkami... czuć klimat BMW.

Z racji tego, że znajomy zostawił mnie sam na sam z tym BMW to nawet nie wiem jaki tam jest silnik więc wyskakuję jeszcze zerknąć na tylną klapę i widzę takie oznaczenia: 218i.

Wiem, że BMW już od dłuższego czasu nie oznacza swoich modeli pojemnością silnika, ale stara się określić dynamikę samochodu...

W moim przypadku mam oznaczenia 218i: auto powinno mieć osiągi jak dawne modele 1.8.... czyli "krowa" to nie będzie.

Wnętrze w wersji SPORT

Niestety nie zrobiłem własnych zdjęć, więc muszę się posiłkować internetem.
 
 

Czas w końcu zrobić tak zwaną rundę...

Wciskam sprzęgło i zauważam, że chodzi strasznie ciężko… może samo wciskanie jeszcze nie jest tak złe, ale jak je puszczasz to strasznie wypycha nogę. Mnie to tam, aż tak bardzo nie przeszkadza, ale dla kobiety to chyba tylko automat bo z takim sprzęgłem to będzie miała dosyć tego samochodu jak trafi na korek i trzeba będzie często podjeżdżać.

Kolejna sprawa którą zauważam to bardzo twarde zawieszenie jak na takie rodzinne auto… jechałem akurat po kawałku drogi poskładanej z płyt i skok amortyzatorów jest bardzo krótki przez co auto mocno trzaska na takich dziurach. Z drugiej strony to przecież BMW, więc pewnie odwdzięczy się na równej drodze.

W końcu wyjeżdżam na normalną drogę, na razie spokojnie i widzę, że skrzynia ma bardzo krótkie przełożenia, dobrze leży w dłoni i jest tak akurat pod ręką… zaczyna robić się ciekawie… mam twarde sprzęgło, bardzo krótkie prowadzenie biegów i sztywne zawieszenie oraz sportowe siedzenie… zapowiada się, że pomimo takiego nadwozia będzie to prawdziwe BMW.

Skoro duch BMW drzemie w tym minivanie to czas docisnąć gaz do podłogi… auto ma tak około 2,5 tys obrotów trzeci bieg, noga do końca… nic się nie dzieje… auto wydaje dźwięk jak pralka i nie jedzie do przodu! Myśle sobie, przecież to BMW więc trzeba go kręcić w górę… widzę znowu kawałek prostej drogi, redukcja do dwójki, obrotomierz pokazuje 4,5 tys obrotów, więc gaz w podłogę kolejny raz… hmmm, dalej nic.

Próbuje różnych kombinacji z obrotami, biegami ale nic nie pomaga! BMW zachowuje się jakby miało 100 koni pod maską, a przecież na tylnej klapie widnieje napis 218i, a nie 214i. Lekko skołowany tym silnikiem, zaczynam bawić się guzikami i odkrywam obok lewarka zmiany biegów taki ciekawy przełącznik, który zmienia charakter auta.. Z ECO PRO przeskakuję przez tryb Normalny i pojawia się nagle wielki napis SPORT na głównym wyświetlaczu… to jest to… krzyknąłem do siebie i wcisnąłem gaz do podłogi…hmmm, dalej nie jedzie... ten typ chyba tak ma!

 

Czas go trochę rozbujać...

Skoro silnik słaby to może na zakrętach się trochę pobawię, ponieważ zawieszenie jest dosyć sztywne i na kierownicy mam znaczek BMW. Auto nie buja się na zakrętach, ale niestety nie trzeba dużo, aby doprowadzić je do granic możliwości, co kończy się klasyczną podsterownością. Jest to dziwne jak na napęd na TYŁ... przepraszam PRZÓD. Tak BMW w tym modelu zastosowało napęd znienawidzony przez wszystkich fanów BMW i podobno to dopiero początek, ponieważ nowa generacja BMW model 1, także będzie miała napęd na przód... świat się kończy.

 

Czas wracać...

Trochę rozczarowany odstawiam auto mojemu znajomemu i od razu pytam jaki tam jest silnik. On mówi, że nie wie więc szperam w necie i ukazują mi się ciekawe wartości:

Ten model 218i to tak naprawdę silnik o pojemności 1.5, mocy 136 koni i uwaga 3 cylindrach. To jest ten motor co montują w najnowszym MINI i może tam pasuje, ale tutaj zachowuje się jak jakiś astmatyk... ty mu gaz, a on nie bardzo wie co z tym zrobić... coś się tam pod maską niby dzieje, ale efektu nie widać, a tym bardziej nie czuć.

Powiem więcej, przesiadłem się do tego BMW z VW Golfa 7 - 1.4 TSI 140 koni. Ten Golf to taka rakieta przy tym silniku BMW... trochę przesadzam... ale w tym VW czuć, że ma się jakąś moc, reaguje na gaz i nie ma dźwięku jak pralki do prania.

No coż... BMW nieźle mnie nabrało z tym oznaczeniem 218i. Ja się tutaj spodziewałem osiągów jak jakieś wersje GT, a otrzymałem... dziwnie brzęczący silniczek. Dla mnie powinen nosić oznaczenia 216i albo 214i.

Tak nawiasem mówiąc to BMW ma w ofercie 216i, który ma 102 konie! Jak ten 136 konny za bardzo nie chce się rozpędzać, to strach pomyśleć co będzie przy tym 100 konnym.

Kilka zdjęć przed posumowaniem tego BMW 2 Active Tourier.

Hmm... co nam chciało powiedzieć BMW umieszczając krowy na oficjalnych zdjęciach ;)
 

Czy BMW 2 Active Tourier to prawdziwe BMW?

Wygląd przemilczę, ponieważ to kwestia gustu, ale co z resztą?! Ja myślę, że auto samo nie wie jakie chce być, przynajmniej w tej konfiguracji (218i SPORT). Z jednej strony auto jest ustawione pod kierowcę, a nie pasażera: sztywne zawieszenie, krótkie prowadzenia zmiany biegów czy sportowe siedzenia. Z drugiej jednak mamy wysokie nadwozie, które szybko można doprowadzić do granic możliwości i silnik, który ledwo co cięgnie do przodu.

Jeśli miałbym kupować ten model to napewno wziąłbym mocniejszy 2 litrowy silnik, a nie tego astmatyka 1.5. Tylko trzeba pamiętać, że dalej będzie to przód napęd i wysokie nadwozie, więc nie licz na ekscytujące wrażenia z jazdy. Więc jeśli chcesz prawdziwe BMW to wybierz sobie BMW seria 1 i ciesz się tylnim napędem oraz klasycznym nadwoziem, ponieważ to już będzie ostatni taki model!

 
Grzegorz Chęciński
Grzegorz Chęciński

Kinoman, miłośnik motoryzacji oraz gadżetów technologicznych.